♪ Pink Floyd - High hopes
Beyond the horizon of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
Our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begun
Ojojoj... Się porobiło. Oj się porobiło... Miał być rok jak tyle innych. Miał przejść gładko, łagodnie i bezboleśnie. A efektem jest masa zakrętów i to, że czuję się starsza. O wiele starsza, dojrzalsza. A minął tylko jeden rok... Znajomości się porozpadały, pozmieniały i nie wiem, czy na lepsze. Pojawiły się nowe, ciekawe czy też zupełnie zwyczajne. Zmieniło się spojrzenie na świat. Ach...
Dawniej było lepiej. Moje szczęście i relacje z przyjaciółmi nie zależały od kudłatych bonusów, chodzących ciastek ani Jezusów z Gitarą.
Dojrzewanie dało mi niezłego kopa w dupę, nie ma co. I może nie tylko mi... szkoda tylko, że ja zachowałam zdrowy rozsądek, inni nie. Jak to łatwo zapomnieć o bożym świecie, o starych, dobrych znajomych.
Marzenia się nie spełniają i tyle. Więc czy warto marzyć? Czy warto pragnąć czegoś, czego i tak nie możemy zrealizować? Nie możemy, bo nie mamy w to wiary... błędne koło. Przerąbane.
A ja zostaję optymisto-ignorantem i mam wszystko daleko itede. I uwierzę w te marzenia, bo w cóż innego wierzyć mogę...
Encumbered forever by desire and ambition
There's a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road we've been so many times
W tle:
ten oto szablon stworzyłam
sama dla siebie,
tylko do użytku na
tym blogu.
tekst:
when I see you smile.
wersja testowa nr.1